Słowo Boże

W dniach 7 - 14 lipca 2018 Rodziny przeżywały swoje rekolekcje

SPOTKANIA ZA SŁOWEM BOŻYM

oto spisane wspomnienia...

 

 

 

 

„Rekolekcje spotkania ze Słowem. Słowo żyje i działa. Doświadczam tego poprzez twórczy niepokój, który odczuwałem i odczuwam tuż po zakończeniu rekolekcji.

Rekolekcje spotkania z Panem Jezusem i Janem Chrzcicielem i bardzo, bardzo ciekawymi osobami.

Jest i s. Kinga, i Julka co pięknie psalmy śpiewały, jest Pastor i Pani Ząbek, Mama Lwica, Majkel i cała rzesza piłkarzy (Beckhmana nawet widziałem :) grał w jednej drużynie z Dziadkiem :) . )

Rekolekcje trwają tylko przenosimy się na Jasną Górę we wrześniu.” Marcin W.

 

„To był piękny czas zanurzenia w Słowie Bożym i doświadczenia wspólnoty, które razem dokonały uzdrowienia zranień.

Świadectwo rodzin i moich współsióstr umocniło mnie w powołaniu i służbie rodzinom w Stowarzyszeniu.

Rekolekcje przekonały mnie, że nie moja wiedza jest potrzebna rodzinom, ale wierne trwanie przy Bogu i Jego Słowie oraz serce ufające Bogu i otwarte na służbę drugiemu, nawet taka małą jak wyciągnięcie ręki z zaproszeniem na wspólne wyjście w góry, a Jezus zajmie się resztą.

To był czas wielu małych i dużych cudów, które widziałam i jakich doświadczałam. Niech Bóg będzie uwielbiony za jego miłość i miłosierdzie nam okazane w te dni we wspólnocie SNR.” s. Kinga

 

SŁOWO 

"Czytanie Słowa Bożego to przywilej. Byłoby więc nieroztropnością zaniechanie tego czynu. Biblia to platforma spotkania między Bogiem i mną, to przestrzeń naszej wspólnoty.Ze słowem Boga poprzez moją małość i brak wiedzy trzeba się niekiedy mocować – w studiowaniu Biblii nie chodzi jednak o ciepło emocjonalne, ale o nawrócenie, tj. o skorzystanie z podpowiedzi, jak doświadczać łaski Boga w swoim życiu i jak postępować, żeby kiedyś się spotkać w niebie (gdzie każdy będzie miał pełnię szczęścia). Biblia jest najlepszym scenariuszem, który nie zawsze zgadza się z naszym planem („A myśmy się spodziewali…” – mówili idący do Emaus)

POKUTA

Te nasze nieudane pomysły, to grzechy, to ten „Egipt”, który nie wyszedł z ludu, który ruszył ku ziemi obiecanej. Zabrane przez lud złote garnki i kosztowności, które stanowią zbędny dobrobyt, posłużyły ostatecznie jako materiał do stworzenia cielca (symbolu upadku).

Ale nie chodzi o rozważanie tego, co w nas małe, o cierpienie niezaspokojenia dotykające „starego Adama”. Jak mówił ojciec, to właśnie pokusa może być pewnym źródeł informacji o naszej kondycji, o słabych punktach. Słowo Boże może je jednak wzmocnić. Kiedy się prawdziwie modlisz, to znaczy rozmawiasz, albo po prostu czuwasz z Jezusem, wtedy w nim obumierasz (pamiętasz: „ziarno musi obumrzeć w ziemi”, żeby wyrosnąć, winorośl musi być boleśnie przycięta, żeby owocować). Pokuta – posługując się dalej tą metaforą – może pomóc, bo jest rodzajem walki, przemocy wobec leniwej natury.  

I jeszcze nadzieja i wielka łaska, o której już pierwszego dnia usłyszałeś – złe jest nie tyle to, że zgrzeszysz, ale to, że nie chcesz, boisz się powiedzieć o tym Bogu. Bój się, ale powiedz. Nie mieszaj „gatunków” – nie łącz ziarna i plew, zimnego i gorącego, światła i ciemności, nie tłumacz się i nie szukaj winy innych ludzi lub łagodzącego kontekstu okoliczności dla Twojego grzechu. W raju, pamiętamy, były różne drzewa i jedno – drzewo poznania dobrego i złego. Drzewa te, to były możliwości, różne warianty rozwoju człowieka.

Trzeba odważnie i jasno przed Bogiem przyznać się do liści złych słów i owoców złych czynów, jeśli miały one miejsce. Przecież miały. Bóg, jak mówił ojciec, rozsądzi z tego, co się da (to nie tylko gra słów, On rozsądzi z tego, co się mu od-DA). Jest jednak zawsze tak taktowny, delikatny i tak bardzo szanuje naszą wolność, że nie zmusza nas do powrotu do swojego domu, tylko cierpliwie czeka (oczywiście cały czas wysyła swoich Aniołów)

MODLITWA

Te rekolekcje są dla mnie czasem rachunku sumienia z całego roku. Ach, gdyby „Biblii” było więcej, zaniechań byłoby pewno mniej. Gdyby więcej modlitwy, mniej czasu na sprawy małe i nieważne. Mam się tak modlić, jakby to była próba wołania, (uwaga na słowo) przymuszania Boga, a nie przymuszania siebie, żebyśmy trwali. Trzeba dobrze zrozumieć te słowa. Pomaga Biblia i pytanie Jezusa w Ogrójcu...

PASJA

Zapatrzmy się na to, co dobre. Nie żyjemy po to, żeby ścigać się ze złem. Odnajdźmy ideały, autorytety, zafascynujmy się. „Jak nie mamy dobrej pasji, to mamy obsesje” – mówił ojciec, dla którego pasją jest Biblia. „Słowo jest ciałem, które jest ubrane w szaty tekstu. Pod skórą ciała jest krew treści”. Mocne słowa.

Opowieści, które poznajemy to tylko zewnętrzne szaty. Twoim zadaniem jest otworzenie oczu na to, co się tam kryje. Chodzi o to, by nie utknąć w afektach, zachwytach, ochach i achach, w formie, poezji, paraboli. Biblia nie ma ani wzruszać, ani informować, „Biblia” ma pomóc w zbawieniu. Pozostaje contenplatio i divinatio.

ŁASKA

Bóg daje łaskę nawet wtedy, kiedy człowiek nie odpowiada na jego propozycję. O, wiele razy w tym tygodniu porównywałam się do asfaltu, na który Bóg rzucił ziarno. Ale był moment, w którym poczuliśmy się wartościowi. Dla nas, dla naszej rodziny, był to czas adoracji przed najświętszym sakramentem. Adoracja, to jak opalanie się w letnim słońcu (pozostaje ślad na naszych twarzach). Ale równocześnie jest to paradoksalnie „śmierć zmysłów” (Ojciec przypomniał słowa św. Tereski), która to utrata uruchamia prawdziwy kontakt ze Stwórcą. Jesteśmy wybrani, że nasz Bóg przeżył dla nas paradoks krzyża (Jezus modlił się, żeby mieć siłę być słabym i uświęcić ludzi tą słabością).

MIŁOŚĆ JEST SZTUKĄ

Miłosierdzie nie jest życzliwością. Nie każda lekcja ojca M. odbywa się z oparciu o perfekcyjnie przygotowany schemat (którego to szablonu się absolutnie nie czuje, bo najtrudniejsze treści wypływające z ogromnej erudycji przetyka parabolami, inteligentnymi dygresjami i wielkim poczuciem humoru, tak potrzebnym chrześcijanom). Podczas popołudniowej górskiej wspinaczki trafiamy do kaplicy. Co robi ojciec – wbiega na ambonę i w natchnieniu mówi o miłości i miłosierdziu. Jak dobrze, że te słowa się pojawiły. Wyjaśniają jakieś niezrozumienie dzisiejszych czasów. Byłam pewna, że w tamtej godzinie usłyszę coś wyjątkowego. Nie mogłam notować. Nagrałam te 7 minut. Jeśli ojciec pozwoli, mogę przesłać i przypomnieć (słuchaliśmy dziś wieczorem).

RAJ TRWAŁ JEDNĄ STRONĘ

Nauczyłam się podczas tych rekolekcji, że Bóg stworzył nas z gliny i dlatego czasami możemy skruszeć. Jesteśmy niedoskonali, pełni niedoróbek (przede wszystkim w swoich oczach, ale i niekiedy w oczach świata). Wiem jednak, a od tygodnia wiem to na pewno, że w oczach Boga „jesteśmy piękni Jego pięknem” (to kobiecy punkt widzenia), a mój mąż wie, że „moc w słabości się doskonali” (może to lepszy obraz dla „żołnierzy Pana”).

Na rekolekcjach byłam tyle razy, że nie zliczę, na rodzinnych od kilku lat. Takich jeszcze nie przeżyłam.

ANIOŁ REKOLEKCYJNY

Nikomu nie chciało się wyjeżdżać. Po ostatnim wieczorze słowo wspólnota nabrało jeszcze głębszego sensu. To może jeszcze jedno zdjęcie, jeszcze kawa, jeszcze jakiś telefon. Myśli były tak gęste, że w niedzielę właściwie chciało się tylko milczeć i rozeznawać. Podczas Mszy św. czytanie o Amosie. Po naszym spotkaniu nie jest to już postać anonimowa, ani bohater opowiadania jednej z popularnych pisarek z Dolnego Śląska. To jest prorok. Dzieci pytają o sens tej Ewangelii (To jest pytanie o to, kogo Bóg wybiera na swoich proroków? Kogo do nas posyła?). Rozpoczął się nowy rozdział w życiu. Dzięki Tobie ojcze Marcinie, dzięki Wam – Siostro Martyno, Alino, Kingo i Estero, dzięki każdej i każdemu z Was."

Siostra Klaudyna

od Wieczystej Rekreacji i pozostali szczęściarze ze Wspólnej

 

„Obumieranie … i zaufanie Bogu.

         Tak bym nazwała to, co czułam i co przeżywałam po każdej konferencji, gdy Słowo Boga dotykało różnych przestrzeni mojego serca, … mojego życia.

Było dużo łez wylewanych nocą … łez, którymi modliłam się, bo inaczej nie umiałam w tym momencie.

         Mocno doświadczyłam, że:

"Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca" (Hbr 4,12)

         Wróciłam z dużym pokojem serca i z radością na myśl o tym, czym dzieliście się na koniec (tyle godzin) i ... z wielkim pragnieniem poświęcania jeszcze więcej czasu Słowu Bożemu. Zrozumiałam przyczynę tego, czemu czasami nie słyszę Boga, zobaczyłam te momenty, w których naprawdę nie jestem posłuszna Słowu Boga. I proszę Boga o łaskę nawrócenia się. I … chwała Panu, że mi to pokazał!

         Jestem wdzięczna Ojcu za głoszenie Słowa, za szczere i pokorne dzielenie się. Jestem wdzięczna Wam za ciepło i serdeczność, za piękne świadectwo życia rodzinnego. Jestem także wdzięczna moim Siostrom za ich piękną posługę wśród Waszych dzieci, za dzielenie się i wsparcie, za wspólnotę jaką tworzyłyśmy w tym czasie.

         Niech Bóg nas wszystkich dalej prowadzi w prawdzie i miłości. I niech będzie uwielbiony w każdym z nas.”

s. Martyna

 

" Tegoroczne rekolekcje w Zakopanem były dla nas czasem wielu odpowiedzi na nasze wołania, które kierowaliśmy w ostatnim czasie do Boga, ale też czasem wielu nowych pytań i tęsknot…

Jakże zbieżne były nasze przemyślenia i odczucia w kwestii tego, co pokazał nam Bóg w tym czasie, czego od nas oczekuje, do czego wzywa.

SŁOWO BOŻE – czytanie, studiowanie, ale nade wszystko żywa relacja z Naszym Zbawicielem, którą możemy zbudować tylko poprzez słuchanie Jego Słowa! W konferencjach Ojca zobaczyliśmy jak można prawdziwie żyć Słowem Bożym na co dzień, jak można je interpretować i zgłębiać. Z jaką pasją szukać Bożych znaków bardzo konkretnie – na tu i teraz, dla mnie, dla nas, dla wspólnoty, Kościoła…

Głód poznawania Biblii obudził się w nas na nowo… ale dostrzegliśmy, że musimy zadbać o „zarażenie” Słowem Bożym nasze dorastające dzieci. Bardzo konkretnie chcemy zmienić naszą rodzinną modlitwę wieczorną wprowadzając do niej fragment z Pisma Świętego.

Jakże mocno zobaczyliśmy również, że nasza Wspólnota SNR winna obrać kurs na Słowo Boże! Bez tego możemy zacząć kręcić się w kółko i po prostu się nie rozwijać…

Niech Bóg będzie uwielbiony w Was wszystkich drodzy uczestnicy rekolekcji – w Waszym świadectwie życia i miłości, słowie, uśmiechu, gestach! We wszystkich wydarzeniach tych rekolekcji – przyjęciu nowych członków, nocnym trwaniu przed Najświętszym Sakramentem, (które zawsze trwa jak 5 minut), modlitwie o uzdrowienie, modlitwie tańcem, która jeszcze do nie dawna nie byłaby do pomyślenia w SNR-rze…

W Tobie Ojcze Marcinie, za to jak Bóg Cię uzdolnił! W Was drogie Siostry Martyno, Alino, Kingo i Estero za mądre towarzyszenie i pokazanie ducha Nazaretu!

Niech Pan będzie uwielbiony w naszych małżeństwach, dzieciach, rodzinach, w naszej Wspólnocie, niech stale daje nam Światło i nas prowadzi!

Chwała Panu!

D&M

 

Był to dla mnie czas spotkania z Jezusem w Słowie Bożym i w drugim człowieku.

Mocno przeżyłam wiele momentów podczas tych rekolekcji, a szczególnie odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i modlitwę dzieci nad rodzicami. Miałam wrażenie jakbym uczestniczyła w ważnym wydarzeniu bliskich mi osób. I choć z wieloma rodzinami nie znałam się zbyt długo, to jednak wspólna modlitwa, rozmowy i spacery sprawiły, że szybko zrodziła się między nami ludzka i duchowa więź. Odnowiła się moją miłość do charyzmatu naszego Zgromadzenia podczas doświadczenia wspólnoty z rodzinami uczestniczącymi w rekolekcjach.

Niezwykle budujący był dla mnie głód Słowa Bożego wśród rodzin, które brały udział w tym świętym czasie. Potrafiliśmy razem śmiać się i płakać, przyjmując siebie takimi jakimi stworzył nas Pan Bóg: słabymi, kruchymi, ale i pełnymi mocy Bożej.

Niech doświadczenie obecności Jezusa rodzi w nas nowy głód Jego miłości.

S.E

Modlitwa do
 Najświętszej Rodziny
  
Najświętsza Rodzino,
błogosław i strzeż
wszystkie rodziny świata.
Zachowaj je złączone
nierozerwalnym węzłem miłości,
wierne otrzymanym łaskom
i obowiązkom swego powołania.
Spraw, aby żyły według prawa
i przykazań Bożych,
by ich życie było odbiciem
Twego życia na ziemi 
i pozwoliło im kiedyś cieszyć się 
Twoim szczęściem w niebie.
Amen.